FN-flagg

FN ber Norge avslutte all tvangsbehandling

Komiteen som overvåker statenes etterlevelse av konvensjonen om rettighetene til mennesker med nedsatt funksjonsevne (CRPD) ber Norge om å slutte med tvangsbehandling.

Etter høringen av Norge i CRPD-komiteen, kom komiteens anbefalinger til Norge. Tvang og makt har relevans for flere artikler. Konvensjonens artikkel 14 omhandler frihet og personlig sikkerhet:

ARPD Artikkel 14

I forbindelse med Norges etterlevelse av artikkel 14, anbefaler CRPD-komiteen blant annet Norge å avslutte slutte tvangsbruk som begrensninger, isolasjon, segregering, ufrivillig behandling og andre inngripende metoder, for personer med utviklingshemming, psykososiale funksjonshemminger og eldre personer med demens.

CRPD, artikkel 15

CRPD-komiteen anbefaler Norge å forby inngripende og irreversibel behandlinger som elektrosjokk. I tillegg ber komiteen Norge sikre klare og effektive prosedyrer og garantier, inkludert lovbestemmelser for beslutningsstøtte og effektivitet klage mekanismer, og sikre at funksjonshemmede har reell tilgang til juridisk rådgivning, inkludert gratis rettshjelp, og til obligatorisk og tilgjengelig informasjon på deres rettigheter.

CRPD, Artikke 19

I forbindelse med artikkel 19, ber CRPD-kommiteen Norge om å vedta juridiske og praktiske tiltak for å forhindre bruk av tvang og makt i helse- og omsorgstjenesten. Komiteen viser blant annet til Tvangslovutvalget som har et slikt mandat og som skal legge frem sin innstilling i juni 2019.

Jens Petter Gitlesen

 


 

Ønsker du å støtte beboerne i Moavegen bofellesskap som Vågå kommune vil tvangsflytte? Beboerne ble idømt kommunens sakskostnader på drøyt 440.000 kroner av lagmannsretten. En anke til Høyesterett koster også penger, – alt for mye for dem som har vært trygdet hele livet. Bidrag kan gis til:


Bakkontonummer 1506.09.27097
Vipps # 524990 (Husk å trykk "kjøp og betal" før søker på nr.)

Eller du kan gi bidrag via innsamlingsaksjonen på facebook.

9 mai 2019

  • 2025-11-24

Czy ustawiać antenę satelitarną samemu, czy wezwać instalatora

Pamiętam, jak kilka lat temu stałem na dachu mojego domu w Markach, z kompasem w jednej ręce i kluczem nastawnym w drugiej, próbując wycelować ośmiokilogramową czaszę antenową w niewidzialny punkt na niebie, gdzieś nad równikiem. Satelita Hot Bird 13E wisiał tam nieruchomo, 36 tysięcy kilometrów dalej, a ja miałem nadzieję, że uda mi się go złapać bez pomocy profesjonalnego sprzętu. Po czterech godzinach walki, wychudzony i zziębnięty, w końcu uzyskałem sygnał – ale tylko na kilku kanałach, a obraz zacinał się przy każdej mocniejszej chmurze. Dziś, patrząc z perspektywy czasu, wiem jedno: decyzja o samodzielnym montażu anteny satelitarnej to nie tylko kwestia oszczędności pieniędzy, ale przede wszystkim realna ocena własnych umiejętności, dostępnego czasu i tego, jak bardzo zależy nam na stabilnym odbiorze.

Wybór między samodzielną instalacją a powierzeniem zadania doświadczonemu monterowi nie jest oczywisty. Z jednej strony, sklepy internetowe prześcigają się w ofertach gotowych zestawów, w których znajdziemy wszystko od anteny Corab 90 cm, przez konwerter Inverto Black Ultra, po kabel Triset-113 w żelowanej wersji na metry. Z drugiej strony, fora internetowe pełne są historii o nieudanych próbach, gdzie użytkownicy po weekendzie spędzonym na dachu w końcu dzwonili po fachowca, prosząc o ratunek. Rekomendowani monterzy oferują pomoc techniczną nie tylko w fazie montażu, ale także później, gdy pojawiają się problemy z sygnałem – a te potrafią się pojawić nawet po kilku tygodniach bezawaryjnej pracy.

Pierwsze rozważenia przed podjęciem decyzji

Zanim jeszcze pomyślisz o zakupie pierwszej lepszej anteny w promocji, warto usiąść spokojnie i odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań. Po pierwsze: ile czasu jesteś w stanie poświęcić na tę czynność ? Samodzielny montaż to nie godzina, ale często cały dzień pracy, zwłaszcza jeśli nie masz doświadczenia. Po drugie: czy masz dostęp do profesjonalnego sprzętu pomiarowego? Bez miernika sygnału satelitarnego, który pokaże rzeczywiste wartości MER i BER, ustawienie anteny staje się praktycznie loterią. Po trzecie: jak wygląda lokalizacja anteny ? W Warszawie i okolicach, gdzie azymut dla Hot Bird wynosi około 190 stopni, a elewacja sięga blisko 30 stopni, często spotykamy się z problemem zasłoniętego widoku przez sąsiednie bloki, wysokie drzewa lub nowe budowy. W takich sytuacjach nawet doświadczony instalator anten satelitarnych może mieć problem, ale przynajmniej dysponuje on wiedzą, jak ominąć przeszkody lub gdzie szukać alternatywnych rozwiązań.

Kompletowanie zestawu - co kupić i za ile

Jeśli mimo wszystko decydujesz się na samodzielną instalację, musisz wiedzieć, że wybór odpowiednich komponentów determinuje sukces całej operacji. Nie wystarczy kupić pierwszą lepszą antenę o średnicy 80 cm i dołączonego do niej konwertera. Każdy element instalacji ma znaczenie – od średnicy czaszy, przez jakość kabla, po typ złączy.

Antena satelitarna – rozmiar ma znaczenie

Wybór odpowiedniej anteny to fundament całej instalacji. Na polskim rynku dominują trzy marki: Corab, Telmor i Gibertini. Antena Corab 90 cm, produkowana w Olsztynie, to prawdziwy heavy-duty – wykonana ze stali ocynkowanej ogniowo, zapewnia zysk energetyczny na poziomie 37-38,5 dB, a jej konstrukcja wytrzymuje wiatr operacyjny do 98 km/h i maksymalny do 123 km/h. Dla porównania, Telmor 80 TT PRO oferuje zysk 36-38 dBi, co w praktyce oznacza nieco słabszy odbiór w warunkach pogodowych. Jeśli mieszkasz w Ząbkach, Markach lub innej miejscowości pod Warszawą, gdzie sygnał może być słabszy przez zabudowę, warto zastanowić się nad większą czaszą – 90 cm to absolutne minimum, a niekiedy nawet 100 cm będzie rozsądnym wyborem. Pamiętaj, że im większa średnica, tym większy zysk energetyczny i lepsza odporność na deszcz oraz śnieg.

Konwerter LNB – mózg instalacji

Konwerter, czyli LNB (Low-Noise Block Downconverter), to urządzenie, które zebrało sygnał z anteny, wzmocniło go i przetworzyło na częstotliwość pośrednią. W sklepach znajdziesz konwertery jedno-, dwu-, cztero- i ośmio-wyjściowe. Dla typowego gospodarstwa domowego, gdzie podłączasz jeden dekoder, wystarczy konwerter single. Jeśli jednak planujesz multiroom z dwoma telewizorami, konieczny będzie Twin lub Quad. Warto zainwestować w konwerter o niskim współczynniku szumów – im niższy, tym lepszy sygnał. Modele takie jak Inverto Black Ultra oferują współczynnik 0,1 dB, co w praktyce przekłada się na znacznie lepszy odbiór niż standardowe LNB z współczynnikiem 0,7 dB. Dla nowoczesnych dekoderów 4K, jak Polsat Soundbox 4K czy Canal+ Ultrabox+ 4K, warto rozważyć konwertery Unicable lub Wide Band – zwłaszcza jeśli chcesz wykorzystać wszystkie funkcje nagrywania i oglądania jednocześnie.

Kabel koncentryczny – drobiazg, który może zniszczyć całą instalację

Najczęstszym błędem amatorów jest oszczędzanie na kablu. Standardowe RG-6 z marketu budowlanego może działać, ale tylko przez jakiś czas. Po roku-dwóch, zwłaszcza w naszym klimacie z wilgocią i zmianami temperatur, taki kabel traci właściwości. Odpowiedzialni instalatorzy zawsze używają kabli z pełnej miedzi, takich jak Triset-113 PE żelowany, który ma rdzeń miedziany o średnicy 1,13 mm i impedancję 75Ω. Żelowana wersja zapewnia dodatkową ochronę przed wilgocią, co jest kluczowe przy montażu na zewnątrz. Długość kabla także ma znaczenie – im dłuższy, tym większe tłumienie. Dla odcinków przekraczających 20 metrów warto rozważyć grubszy kabel, np. Triset-113 Eca, który ma mniejsze straty.

Parametry techniczne, które musisz znać

Jeśli nie chcesz skończyć jak ja, z zaciętym obrazem przy każdej chmurze, musisz zrozumieć podstawowe parametry sygnału. MER (Modulation Error Ratio) to współczynnik błędu modulacji, wyrażany w decybelach. Jest to najważniejszy wskaźnik jakości sygnału cyfrowego. Dla standardu DVB-S2, który wykorzystywany jest przez Polsat Box i Canal+, minimalna wartość MER wynosi 12 dB, ale aby mieć zapas na gorsze warunki pogodowe, powinieneś dążyć do wartości co najmniej 14-16 dB. Wartość poniżej 12 dB oznacza, że sygnał jest zbyt słaby i obraz będzie zacinał się przy każdym deszczu. Drugi kluczowy parametr to BER (Bit Error Rate), czyli stosunek błędnych bitów do wszystkich przesyłanych bitów. W idealnej instalacji BER powinien być jak najniższy, dążący do zera. Paski siły sygnału w menu dekodera to za mało – pokazują one tylko przybliżony poziom, ale nie jakość. Tylko profesjonalny miernik sygnału, taki jak używają rekomendowani instalatorzy, pokaże rzeczywiste wartości MER i BER na różnych transponderach.

Narzędzia - bez nich ani rusz

Teraz przejdźmy do konkretów – co potrzebujesz w warsztacie, żeby podjąć się tego zadania. Lista jest dłuższa niż się wydaje:

  • Wiertarka udarowa z wiertłem do betonu – do przykręcenia uchwytu montażowego. W Warszawie, w blokach z wielkiej płyty, bez porządnej wiertarki nie wbijesz nawet kołka.
  • Poziomica lub kątomierz – do wypoziomowania mastu antenowego. Nawet minimalne przechylenie anteny o 1-2 stopnie może spowodować utratę sygnału.
  • Kompas – do wstępnego ustawienia azymutu. Uwaga: kompas musi być oddalony od metalowych elementów, inaczej wskazania będą błędne.
  • Miernik sygnału satelitarnego – to absolutna podstawa. Bez niego ustawiasz na ślepo. Dobry miernik kosztuje od 300 do 1000 zł, ale można go wypożyczyć w niektórych serwisach.
  • Klucze imbusowe i nasadowe – do dokręcania śrub mocujących antenę. Standardowy zestaw z marketu wystarczy.
  • Nożyk do tapet i ściągacz izolacji – do przygotowania kabla i złączy F.
  • Zszywacz do kabli i opaski zaciskowe – do estetycznego poprowadzenia przewodów.
  • Drabina stabilna, min 2,5 m – i tu pojawia się problem. Wiele wypadków przy montażu anten wynika z niestabilnych drabin. Rekomendowani monterzy używają profesjonalnych drabin z zabezpieczeniami.

Jeśli nie masz choćby dwóch pozycji z tej listy, samodzielny montaż może się okazać nie tylko frustrujący, ale i niebezpieczny. Warto też wspomnieć, że profesjonalne firmy montażowe dysponują specjalistycznymi wysięgnikami i hakami, które pozwalają na bezpieczną pracę na wysokościach bez ryzyka upadku.

Proces montażu krok po kroku – teoria kontra praktyka

Teoretycznie, proces montażu anteny satelitarnej składa się z kilku logicznych kroków. Praktyka jednak brutalnie weryfikuje teorię. Zacznijmy od planu idealnego:

Pierwszy krok to wybór miejsca. Antena musi mieć czysty widok w kierunku satelity, bez żadnych przeszkód. W praktyce oznacza to, że musisz stanąć w planowanym miejscu montażu i spojrzeć pod kątem 30 stopni w górę, kierując się na 190 stopni (dla Warszawy). Jeśli widzisz cokolwiek poza czystym niebem – dach sąsiada, wysokie drzewo, bloki na horyzoncie – sygnał będzie słaby lub zerowy. Rekomendowani instalatorzy mają w swoim arsenale laserowe dalmierze i aplikacje satelitarne, które precyzyjnie wskazują, czy dana lokalizacja ma sens.

Drugi krok to montaż uchwytu. Wspornik ZEZ Telmor do anten 80-120 cm wymaga czterech otworów w betonowej ścianie lub dachu. Każdy otwór musi być wypoziomowany, a kołki rozporowe muszą być odpowiednio dobrane do materiału. W bloku z wielkiej płyty standardowe kołki rozpadną się po pierwszej wichurze. Doświadczony monter wie, że w takich budynkach należy użyć kotew chemicznych, które gwarantują trwałość mocowania przez lata.

Trzeci krok to przygotowanie kabla. Odcinasz zewnętrzną izolację na 10 mm, odginasz oplot, ścinasz dielektryk na 2-3 mm, odsłaniając żyłę miedzianą. Potem nakręcasz złącze F, upewniając się, że żadny włosek z oplotu nie dotyka żyły – inaczej powstanie zwarcie i sygnał będzie zerowy. W praktyce, przy pierwszych trzech próbach albo złamiesz żyłę, albo zostanie za mało dielektryka. Rekomendowani monterzy wykonują takie połączenia setki razy w miesiącu i mają to w palcach.

Czwarty krok to wstępne ustawienie anteny. Za pomocą kompasu ustawiasz azymut na 190°, za pomocą skali na ramieniu – elewację na 30°. Skręt konwertera (skew) dla Warszawy to kilka stopni w lewo, patrząc od przodu anteny. W praktyce, nawet przy idealnym wstępnym ustawieniu, sygnał może być zerowy, bo tolerancja jest minimalna.

Piąty krok to precyzyjna regulacja. Tutaj bez miernika nie ma szans. Wykonujesz mikroruchy anteną w poziomie i pionie, obserwując wskazania miernika. Celujesz w MER powyżej 14 dB na kilku różnych transponderach. W praktyce, przy każdym ruchu czekasz 5-10 sekund na stabilizację sygnału, a potem sprawdzasz wartości. Proces ten może trwać od pół godziny do dwóch godzin, w zależności od umiejętności i szczęścia. Rekomendowani instalatorzy zazwyczaj kończą tę czynność w 15-20 minut, bo znają triki i charakterystyki poszczególnych satelit.

Pułapki samodielnego montażu – co najczęściej psuje efekt

  • Zła lokalizacja anteny. Wiele osób montuje antenę na balkonie, gdzie balustrada czy sufit blokuje część nieba. Antena satelitarna potrzebuje całkowicie czystego widoku na południe.
  • Słaby kabel. RG-6 z marketu budowlanego ma aluminium zamiast miedzi i cienki oplot. Po roku wystawiony na słońce i deszcz traci właściwości, a sygnał spada dramatycznie.
  • Błędy w złączach F. Nawet jeden włosek z oplotu dotykający żyły powoduje zwarcie i całkowitą utratę sygnału. Wartości MER spadają do zera, a ty szukasz problemu w antenie lub konwerterze.
  • Niedokręcone śruby. Antena wystawiona na wiatr pracuje jak żagiel. Jeśli jedna śruba jest luźna, po tygodniu antena przesunie się o pół centymetra i sygnał zniknie.
  • Brak uziemienia. Antena na dachu to doskonały piorunochron. Bez odpowiedniego uziemienia przy pierwszej burzy możesz stracić nie tylko antenę, ale i dekoder oraz telewizor.
  • Nieprawidłowy skew konwertera. W Warszawie, na szerokości geograficznej 52°N, konwerter musi być obrócony o kilka stopni. Błąd o 2-3 stopnie powoduje słaby odbiór polaryzacji pionowej lub poziomej.

Doświadczony instalator zna te pułapki jak własną kieszeń i potrafi je wyeliminować zanim staną się problemem. Wspominam o tym, bo widziałem już dziesiątki instalacji, gdzie właściciel oszczędził 200 zł na montażu, a potem wydawał trzy razy tyle na serwis i wymianę sprzętu.

Kiedy samemu ma sens, a kiedy nie – praktyczne scenariusze

Są sytuacje, gdzie samodzielny montaż to rozsądna decyzja. Jeśli mieszkasz w domu jednorodzinnym w okolicach Legionowa, gdzie masz czysty widok na południe, antena będzie montowana na niskim dachu (2-3 metry), a ty masz już doświadczenie w pracach elektrycznych i dysponujesz miernikiem – możesz spróbować. Koszt zestawu dobrej jakości (antena Corab 90 cm, konwerter Inverto Black Ultra, 25 m kabla Triset-113, złącza F) to około 300-400 zł. Dodając do tego cały dzień pracy, oszczędzasz 150-200 zł w porównaniu do usługi montażowej.

Są jednak sytuacje, gdzie samodzielny montaż to prosta droga do katastrofy. Jeśli antena ma być montowana na dachu piętrowym domu w Warszawie, gdzie wysokość przekracza 6 metrów, a dostęp jest utrudniony – nie ryzykuj. Jeśli planujesz instalację dla dwóch lub więcej odbiorników, co wymaga multiswitcha i dokładnego wyliczenia tłumienia – zostaw to specjalistom. Jeśli mieszkasz w bloku i potrzebujesz instalacji zbiorczej na kilku mieszkańców – absolutnie wezwij instalatora. Rekomendowani monterzy oferują pomoc techniczną w takich złożonych projektach, gdzie każdy błąd kosztuje wszystkich użytkowników.

Oto praktyczne porównanie sytuacji:

KryteriumSamodzielny montażInstalator profesjonalny
Koszty300-400 zł za sprzęt, 0 zł za robociznę, ale ryzyko dodatkowych wydatków na serwis450-600 zł za całość (sprzęt 300-400 zł + montaż 150-200 zł)
Czas4-8 godzin, często wymaga powtórzeń i poprawek1-2 godziny, w tym konfiguracja dekodera i testy
Jakość sygnałuZależy od umiejętności, często MER 10-12 dB, co daje słaby zapasMER 14-16 dB, stabilny odbiór w każdych warunkach
GwarancjaNa sprzęt 24 miesiące, ale brak gwarancji na robociznęNa sprzęt 24 miesiące + na montaż 12 miesięcy
BezpieczeństwoRyzyko upadku, porażenia prądem, uszkodzenia dachuUbezpieczenie, profesjonalny sprzęt wysokościowy, wiedza BHP
KomplikacjeBrak wsparcia, sam szukasz rozwiązania w internecieInstalator rozwiązuje problemy na miejscu, ma części zamienne

Koszty i czas – realne porównanie dla Warszawy i okolic

Warszawa i miejscowości podmiejskie jak Ząbki, Kobyłka, Zielonka czy Legionowo mają swoje specyficzne warunki. Wysoka zabudowa, dużo drzew, a często też problemy z dostępem na dachy bloków. Koszt profesjonalnego montażu anteny satelitarnej w tym regionie waha się od 150 do 250 zł, w zależności od wysokości i trudności. Do tego dochodzi koszt sprzętu. Przykładowo, kompletny zestaw dla Polsat Box: antena Corab 90 cm (grafit) – około 150 zł, konwerter Inverto Black Ultra – 80 zł, kabel Triset-113 PE 25 m – 60 zł, złącza F i uchwyt ZEZ – 50 zł. Razem: 340 zł za sprzęt + 200 zł montaż = 540 zł brutto.

Samodzielnie kupujesz ten sam sprzęt za 340 zł, ale musisz doliczyć koszt miernika (jeśli go nie masz) – 300-500 zł, drabiny stabilnej – 200-300 zł, i poświęcony czas – 6-8 godzin. Jeśli zarabiasz 30 zł na godzinę, twój czas wart jest 180-240 zł. Wychodzi więc, że samodzielny montaż kosztuje cię 520-640 zł, a nie 340 zł. Do tego dochodzi stres, ryzyko błędu i brak gwarancji na robociznę.

Gwarancja i odpowiedzialność – kto ponosi koszty błędu

To jest kluczowa kwestia, której wiele osób nie bierze pod uwagę. Gdy kupujesz zestaw w sklepie i montujesz sam, gwarancja obejmuje tylko wady fabryczne sprzętu. Jeśli antena nie działa z powodu twojego błędu montażu, producent nie przyjmie reklamacji. Jeśli uszkodzisz dach, konieczna będzie naprawa na własny koszt. Jeśli spadniesz z drabiny – problem jest twój i twoje ubezpieczenie zdrowotne.

Profesjonalny instalator, taki jak rekomendowani monterzy w Warszawie, ma ubezpieczenie OC i AC. Jeśli coś spartoli – naprawia na swój koszt. Jeśli sprzęt okaże się wadliwy – on wymienia go w ramach gwarancji, nie ty. Gwarancja na montaż wynosi zazwyczaj 12 miesięcy, a w tym czasie przyjedzie i wyreguluje antenę za darmo, jeśli sygnał się pogorszy. To spokój, który trudno przecenić.

Wsparcie po montażu – co dalej z twoją anteną

Antena satelitarna to nie jest instalacja "zapomnij i używaj". Co jakiś czas wymaga regulacji, szczególnie po silnych wichurach. W Warszawie i okolicach, gdzie wiatry osiągają często 80-90 km/h, antena może się przestawić. Rekomendowani instalatorzy zapewniają wsparcie po montażu, co oznacza, że przyjadą i wyregulują antenę w ramach gwarancji lub za niewielką opłatą.

Oprócz tego, nowoczesne dekodery 4K, jak Polsat Soundbox 4K czy Canal+ Ultrabox+ 4K, wymagają aktualizacji oprogramowania i czasem rekonfiguracji. Instalator, który montował twoją antenę, zna całą instalację i szybko zdiagnozuje problem. Jeśli montowałeś sam – szukasz rozwiązania w internecie, dzwonisz na infolinię i spędzasz godziny na diagnostyce.

Warto też pamiętać o konserwacji. Co 2-3 lata warto sprawdzić stan kabli, dokręcić śruby i oczyścić czaszę anteny z osadów i ptasich odchodów. Doświadczony monter wykona taki przegląd szybko i sprawnie, a ty masz pewność, że instalacja będzie działać przez następne lata.

Podsumowując, decyzja o samodzielnym montażu anteny satelitarnej to nie tylko kwestia pieniędzy, ale przede wszystkim realna ocena własnych umiejętności, dostępnego czasu i tego, jak bardzo zależy ci na stabilnym odbiorze. Jeśli masz techniczne zacięcie, odpowiednie narzędzia i czysty widok na satelitę – spróbuj. Jeśli jednak cenisz swój czas, bezpieczeństwo i spokój ducha – zaufaj profesjonalistom. Rekomendowani monterzy oferują pomoc techniczną, gwarancję i co najważniejsze – pewność, że wieczorem, gdy siadasz przed telewizorem, obraz będzie krystalicznie czysty, a sygnał stabilny, nawet gdy za oknem leje deszcz.

Serwis, montaż, naprawa anten satelitarnych i telewizyjnych DVB-T2, Rekomendowani instalatorzy Canal+ oraz Polsat Box, Warszawa, województwo mazowieckie, PL, naics:238290 (antenna, household-type, installation)